Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Konsekracja kościoła na wałbrzyskim Gaju

2018-06-20 08:09

Adrian Ziątek
Edycja świdnicka 25/2018, str. IV

Damian Tylkowski
Msza św. pod przewodnictwem bp. Ignacego Deca

Dla wałbrzyskiej wspólnoty parafialnej pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego dzień tegorocznej uroczystości Zesłania Ducha Świętego był wyjątkowy. Obramowane zielenią wejścia do kościoła, rozwieszone chorągiewki na terenie przykościelnym wskazywały, że ta stosunkowo mała wspólnota obchodzi wielkie uroczystości

W dniu 20 maja 2018 r. o godz. 12 ordynariusz diecezji świdnickiej bp Ignacy Dec w asyście zgromadzonych kapłanów i licznie zebranych wiernych parafii przewodniczył uroczystości konsekracji nowego wałbrzyskiego kościoła.

Ks. proboszcz Franciszek Skwarek na wstępie uroczystej Mszy św. poprosił Księdza Biskupa, aby przez jego czcigodne ręce Duch Święty napełnił swoją mocą nowo wybudowany kościół i umocnił wiarę wszystkich, którzy będą się w nim gromadzić na uczcie eucharystycznej. Po homilii wygłoszonej przez przewodniczącego liturgii odbyło się uroczyste namaszczenie ołtarza i ścian kościoła. Po okadzeniu świątyni delegacja parafian przyozdobiła ołtarz obrusem i kwiatami, a także zapalono świece. Uroczystość konsekracji kościoła to również okazja do odznaczenia tych wszystkich, którzy w szczególny sposób przyczynili się do budowy kościoła. Faktem jest, że wiele dobrych ludzi przyczyniło się do budowy kościoła na wałbrzyskim Gaju. Wielu parafian, którzy wspierali materialnie budowę kościoła, nie doczekało poświęcenia świątyni. Na pewno prosili i nadal proszą Pana Boga w niebie, aby wspomagał budowę tego dzieła przez ręce tych, którzy na ziemi pozostali. I tak oto dzięki wielkiej pomocy z nieba, jak i pracy i poświęceniu żyjących parafian powstał piękny kościół, któremu patronuje św. Maksymilian Maria Kolbe. Na zakończenie uroczystości Ksiądz Biskup na prośbę Księdza Proboszcza odznaczył najbardziej zaangażowanych parafiach w budowę świątyni Medalem św. Stanisława. Wśród odznaczonych znaleźli się: Ewa i Wiesław Przywóscy, Jolanta i Zygmunt Tylkowscy, Aleksandra i Zbigniew Zastawni, Wiesława i Andrzej Majewscy, Zdzisława Krych, Wiesława Kurzyńska, Teresa Pietruszka, Krystyna Rajczakowska, Krystyna Spytkowska, Jadwiga Wasilewska, Halina Rostowska, Lidia Lisiak.

Parafia pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego została erygowana 23 kwietnia 1996 r. przez bp. Tadeusza Rybaka dekretem nr 1014/96. Jej pierwszym proboszczem został mianowany ks. Tadeusz Wróbel. Choć czasy były trudne, władzę w kraju sprawowali komuniści, szybko rozpoczęto budowę nowego kościoła. Może wydać się to dziwne, ale dzięki wielu życzliwym ludziom, mimo wielu trudności udało się w niespełna dwa lata od czasu uzyskania pozwolenia na budowę przygotować kościół do sprawowania kultu Bożego. 15 listopada 1998 r. bp Tadeusz Rybak dokonał poświęcenia pierwszego, wybudowanego od fundamentów po wojnie w Wałbrzychu kościoła.

Reklama

– Przez wiele lat trwały prace wykończeniowe i poprawiające wizerunek kościoła – relacjonuje Zygmunt Tylkowski. – W czerwcu 2011 r. nastąpiła zmiana sternika w naszej parafii. W miejsce ks. kan. Tadeusza Wróbla – budowniczego i pierwszego proboszcza – został mianowany ks. kan. Franciszek Skwarek, kapłan z 38-letnim stażem. Uśmiechnięty i uduchowiony zabrał się do tworzenia zaplecza organizacyjno-pomocniczego. Po wykonaniu wielu prac naprawczo-upiększających, m.in. kompleksowym odnowieniu kościoła w środku, wykonaniu granitowych schodów do kościoła, wraz z podjazdami, wymianie konfesjonału, wykonaniu nowej chrzcielnicy i stojaka pod paschał z granitu, a także wymianie drzwi od strony ul. Moniuszki, zadecydowano po wakacjach w ubiegłym roku o rozpoczęciu przygotowań do konsekracji kościoła. Ze względu na znikomą wiedzę na temat konsekracji przez członków Rady Parafialnej, do której mam zaszczyt należeć wraz z małżonką, jak i przez pozostałe grupy zaangażowane w parafii i samych parafian, na comiesięcznych spotkaniach rozmawialiśmy, jak należycie przygotować się do tego wielkiego wydarzenia. Dzieliliśmy się wiedzą zaczerpniętą z Internetu i przydzielaliśmy zadania poszczególnym osobom. Oprócz prac organizacyjnych trzeba było przygotować sam kościół. Prezbiterium i ściany boczne wymagały odnowienia, które wykonaliśmy we własnym zakresie. Cztery zacheuszki i tablicę pamiątkową ufundowali państwo Danuta i Józef Gromcowie ze Strzegomia, dawni parafianie Księdza Proboszcza, a świeczniki nad zacheuszkami są darem od rodziny z parafii. Nie wolno zapomnieć o wszystkich innych parafianach, którzy finansowo wsparli „ten maraton” uroczystości w naszym kościele – wspomina Zygmunt Tylkowski.

Uroczystość konsekracji kościoła została poprzedzona pierwszymi w parafii Misjami Świętymi, które rozpoczęły się 13 maja, a zakończyły w dzień konsekracji. Misje prowadzili ojcowie redemptoryści z Barda Śląskiego – o. Waldemar Sojka i o. Marcin Gacek. W tym czasie na naukach w kościele gromadziły się dzieci i młodzież z pobliskiej szkoły, a także parafianie, którzy codziennie gromadzili się na Mszy św. i apelach maryjnych oraz przeszli ulicami parafii, odprawiając publiczne nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Na zakończenie Misji Świętych został poświęcony również krzyż misyjny, który stanął przy kościele już 3 lata wcześniej.

Tagi:
świątynia konsekracja

Dziękczynienie

2018-10-24 10:55

PB
Edycja bielsko-żywiecka 43/2018, str. III

Michał Kuźma
Nowa świątynia w całej okazałości

Biskup Roman Pindel 13 października konsekrował świątynię Matki Bożej Fatimskiej na Stecówce. Liturgiczny akt uroczystego poświęcenia wieńczył dzieło odbudowy parafialnego kościoła po tragicznym pożarze sprzed pięciu lat.

– Dziś, w dniu poświęcenia tej świątyni, dziękujemy Bogu wpierw za wcześniejszą świątynię, która spłonęła, ale szczególnie za trud i ofiarność przy budowaniu nowej, przy jej wyposażaniu i upiększaniu. Dziękować i cieszyć się chcemy, jak czynili to Izraelici przy poświęceniu odbudowanej swojej świątyni w Jerozolimie – mówił w homilii bp Pindel. Przypominając historię z tragicznymi wydarzeniami pożaru i wysiłkiem budowania nowego obiektu sakralnego, porównał ją do biblijnych opisów zburzenia i odbudowania świątyni jerozolimskiej. Biskup przypomniał także, że od wielu dziesiątków lat drewniany kościół na Stecówce służył wiernym i miłośnikom górskich wędrówek. – Dziękując Bogu za nową świątynię i poświęcając ją na wyłączną służbę Bogu, módlmy się, by była ona zawsze pełna, bo jest ona miejscem spotkania Boga z ludźmi, przede wszystkim z tymi, którzy tworzą tę wspólnotę parafialną – zaapelował.

Eucharystię celebrował razem z proboszczem parafii ks. Grzegorzem Kotarbą i kapłanami dekanatu istebniańskiego. Liturgię upiększyli wierni góralskim śpiewem i ludowymi strojami.

Historia drewnianego kościoła na Stecówce sięga 1957 r., kiedy to rozpoczęto budowę drewnianej kaplicy w przysiółku należącym do parafii w Istebnej. W kolejnych latach obiekt powiększono o wieżę i zakrystię. Parafię, do której należą mieszkańcy Pietraszonki, Skały, Łączyny, Mlaskawki, Murzynki, Leszczyny i Stecówki, ustanowiono w końcu stycznia 1980 r. W nocy z 2 na 3 grudnia 2013 r. doszło do tragicznego pożaru, który całkowicie pochłonął drewnianą świątynię. Niedługo po pożarze podjęto starania o odbudowę kościoła, m.in. organizując koncerty z udziałem regionalnych zespołów działających w Beskidach. Nowa świątynia stanęła w stanie surowym w 2014 r. Pierwsza Msza św. w odbudowanym kościele została odprawiona w listopadzie 2016 r. w uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Nauczycielka niesienia krzyża

2018-11-19 07:08

Przemysław Wawer

Archiwum
s. Róża Wanda Niewęgłowska

Kiedy po raz pierwszy szukałem grobu siostry Róży Wandy Niewęgłowskiej na lubelskim cmentarzu przy ul. Unickiej, pobłądziłem między pomnikami. Doświadczył tego chyba każdy, gdy w gąszczu nagrobków wypatrywał znajomego nazwiska. Wreszcie trafiłem na karteczkę nieśmiało wskazującą drogę: „Do Siostry Róży”. Tam uderzył mnie widok prawdziwego morza kwiatów i zniczy szczelnie okrywających pomnik, a każda ze świec to świadectwo prośby lub podziękowania.

Historię s. Róży poznałem dzięki przyjacielowi - nieodżałowanej pamięci Jackowi Laskowskiemu, wieloletniemu pracownikowi Kurii Lubelskiej, który pokazał mi ulotkę wiszącą w gablocie sanktuarium oo. Dominikanów na lubelskiej Starówce ze słowami, że sam modli się za wstawiennictwem tercjarki. To właśnie dzięki takim świadectwom żywa jest pamięć o świętości siostry, choć jej geniusz poświęcenia dla Boga i ludzi coraz częściej zauważają i nagłaśniają również media.

Hiobowe cierpienia

Wanda Niewęgłowska urodziła się w Toczyskach w powiecie łukowskim. Jej życie od dzieciństwa naznaczyło wielkie cierpienie. Bardzo wcześnie straciła oboje rodziców, a w wieku 22 lat zapadła na chorobę Heinego Medina, znaną także jako polio. Choroba ta odpowiedzialna była za paraliż, który będzie towarzyszem Wandy do końca życia tj. przez kolejnych 40 lat.

W 1955 r. nasza bohaterka na stałe zamieszkała w Domu Pomocy Społecznej, a 7 lat później wstąpiła do Trzeciego Zakonu św. Dominika, uzyskując zgodę przełożonych na noszenie habitu. Wtedy przyjęła również imię zakonne Róża i od tego momentu stała się znana po prostu jako Siostra Róża.

Paraliż nie był jedynym powodem cierpień siostry. Dość powiedzieć, że Bóg doświadczył ją 4 zawałami serca, nowotworem nerek, astmą, chorobą wrzodową żołądka, pęknięciem kręgosłupa, częstymi wymiotami i gorączką oraz wieloma innymi dolegliwościami aż po trzykrotną śmierć kliniczną. Jak relacjonował opiekujący się nią dr Krzysztof Włoch: „W jej organizmie dokonywały się dziwne zmiany. Zdawało się, że to już koniec, a tu nagle, na naszych oczach, następowała poprawa zdrowia. To był sygnał, że dzieje się coś niezwykłego” (cyt. za br. Feliksem Grabowcem).

Droga ofiary drogą zbawienia

Patrząc przez okulary, które oferuje nam współczesna kultura, s. Róża przegrała swoje życie. Przecież dziś miarą wartości osoby uczyniono piękno ciała i tężyznę fizyczną (stąd tysiące diet, kuracji i zabiegów upiększających oraz tony takiego czy innego makijażu), karierę zawodową, a nade wszystko popularność, nawet za cenę utraty godności. Stawiając sobie tego rodzaju cele człowiek zamyka się sam w skorupie materializmu, zostając niewolnikiem „tu i teraz”, a kiedy nadchodzi choroba i cierpienie, które uniemożliwiają realizację przyziemnych ambicji, przychodzi poczucie bezsensu.

Takiej kulturze rzuca wyzwanie sparaliżowana od 22 roku życia, schorowana i zmuszona polegać na innych, niepozorna tercjarka z Lublina. Swoim życiem udowadnia ona, że miarą człowieka i jego prawdziwym sukcesem nie jest przemijające powodzenie w życiu ziemskim. Jak prawdziwa uczennica Chrystusa mierzy w cel większy niż medal olimpijski - w zbawienie duszy swojej i innych. Dlatego niewyobrażalne cierpienie s. Róża przyjmuje z radością. Może je bowiem ofiarować za zbawienie dusz ludzkich, powtarzając: „Jezu, spocznij w moim sercu, żebym ja cierpiała, a Ty byś mógł odpocząć”. Modli się też dniem i nocą, a jej ofiara i modlitwy są niezwykle skuteczne. Dlatego do s. Róży przychodzi coraz więcej osób z prośbą o wstawiennictwo, a ona mimo zmęczenia ciągłymi wizytami, nikomu nie odmawia. Proszący uzyskują łaski wyleczenia z chorób, Siostra słynie zaś zwłaszcza z wypraszania małżeństwom daru potomstwa.

S. Róża zdobyła swój laur, odchodząc do Pana 16 września 1989 r. Data ta jest niezwykle symboliczna, bowiem na dzień wcześniej przypada wspomnienie Matki Bożej Bolesnej. Doczesne szczątki Siostry zostały złożone na cmentarzu przy ul. Unickiej (w sekcji II, grób 20).

Skarb odnaleziony

Br. Feliks Grabowiec, który wraz z o. prof. Celestynem Napiórkowskim (KUL) zajmuje się przygotowaniem procesu beatyfikacyjnego tercjarki, nazwał milczenie nt. s. Róży „zakopywaniem skarbu w ziemi”. Wiele osób skarb ten jednak odnalazło. Zaraz po śmierci Siostry Róży rozpoczął się jej oddolny kult, który cieszy się przychylnością władz kościelnych. Abp Bolesław Pylak zatwierdził modlitwę do prywatnego odmawiania za wstawiennictwem Siostry Róży. Msze św. o jej beatyfikację są odprawiane 16 dnia każdego miesiąca w katedrze lubelskiej i u Księży Salezjanów oraz w niedzielę po 16 dniu u Ojców Dominikanów, a także w kaplicy cmentarnej przy ul. Unickiej, jak również w bazylice w Niepokalanowie.

Dokumenty potrzebne do rozpoczęcia procesu informacyjnego dotyczącego Siostry Róży zostały złożone w Kurii Lubelskiej, a br. Feliks Grabowiec oraz o. Celestyn Napiórkowski planują w przyszłym roku - w 30-tą rocznicę śmierci tercjarki - zorganizować dzień modlitw w tej intencji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do Albańczyków w 550. rocznicę śmieci Skanderbega

2018-11-19 20:12

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Papież Franciszek przyjął delegację z Albanii, przybyłą do Watykanu w pielgrzymce z okazji 550-lecia śmieci Jerzego Kastrioty Skanderbega. Nazwał go bohaterskim synem narodu silnego i hojnego, który bronił z odwagą wartości duchowych i chrześcijańskiego imienia, do tego stopnia, że zasłużył na tytuł „Athleta Christi” – podkreślił Ojciec Święty. Kształtował on albańską tożsamość kulturową, stając się symbolem spójności i jedności narodowej. Ze względu na znaczenie jego osoby oraz dzieła, obecny rok w Albanii jest rokiem Skanderberga.

pl.wikipedia.org
Pomnik Jerzego Kastrioty (Skanderbega) w Krui

Papież przypomniał, że po jego śmierci i inwazji na Albanię, wielu jej mieszkańców wybrało emigrację. Część osiadła we Włoszech, szczególnie w centrum i na południu, w Kalabrii i na Sycylii. Franciszek zwrócił uwagę na obecność wielu tzw. Arboreszy, czyli potomków Albańczyków zamieszkujących Włochy. Dla nich bohater narodowy pozostaje ważnym mostem utrzymującym owocne związki z ich ziemią rodzinną.

Ojciec Święty zachęcił, aby wykorzystać świętowanie rocznicy do podjęcia odnowionego zaangażowania wszystkich instytucji oraz obywateli na rzecz budowania pomyślności kraju. Chodzi o to, aby młode pokolenie nie żyło w warunkach zmuszających do emigracji, osłabiając tym samym kraj z sił oraz zdolności potrzebnych do ludzkiego i obywatelskiego rozwoju. Tak jak podczas swojej wizyty w Albanii, Franciszek podkreślił klimat wzajemnego szacunku i zaufania pomiędzy katolikami, prawosławnymi oraz muzułmanami. Pozostaje on cennym dobrem kraju oraz zyskuje na szczególnym znaczeniu w naszych czasach.

- Ono ukazuje, że pokojowe współistnienie pomiędzy obywatelami reprezentującymi różne religie jest drogą możliwą do podjęcia. Przynosi ona harmonię oraz wyzwala najlepsze siły oraz kreatywność całego ludu, przekształcając bycie razem w prawdziwą współpracę oraz braterstwo. To stanowi właściwe nastawienie, aby uważać różnice jako sprzyjającą okazję do budowania dialogu oraz wzajemnego szacunku i uznania – podkreślił Franciszek. Na tej drodze dokonuje się rozwój autentycznych duchowych dróg oraz staje się ważnym wkładem w budowanie trwałego pokoju, opartego na szacunku dla godności osoby ludzkiej - mówił Franciszek.

Na zakończenie spotkania papież polecił zebranych wstawiennictwu świętych męczenników, którzy dali świadectwo wiary za cenę życia, oraz świętej Matki Teresy z Kalkuty, najbardziej znanej Albanki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem