Reklama

Śladami Jezusa

2018-10-03 08:07

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 40/2018, str. II

Krystyna Smerd
Droga Krzyżowa ulicami Jerozolimy

W dniach od 14 do 21 września na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, której przewodniczył w tym roku biskup świdnicki Ignacy Dec, udało się 48 pielgrzymów

Towarzyszyli im kapłani: ks. Robert Begierski – diecezjalny koordynator pielgrzymek, proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego w Bielawie, ks. Grzegorz Umiński ze Świdnickiej Kurii Biskupiej oraz ks. Łukasz Czaniecki, który kształci się w Papieskim Kolegium Polskim. Na pielgrzymce do Ziemi Świętej był naszym przewodnikiem. Zawsze z tabletem, potrafił w każdej chwili udzielić odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące historii, postaci oraz miejsc, które nawiedzaliśmy w Ziemi Świętej.

Podróż do Izraela odbyliśmy LOT-em z Wrocławia do Tel Aviv-u. Tak się w tym roku ułożyło, że najliczniejszą grupę wśród uczestników Diecezjalnej Pielgrzymki do Ziemi Świętej stanowili wierni z Bielawy. Ale byli też mieszkańcy: Dzierżoniowa, Świdnicy, Wałbrzycha, Strzegomia, Zielonej Góry, a także Warszawy. Dla wielu – w tym dla mnie – była to podróż życia, a wrażenia trudno ująć w kilku zdaniach.

W pierwszych dniach pielgrzymki mieszkaliśmy w Betlejem. Już sam wjazd do tego miasta, gdzie kiedyś przyszedł na świat Pan Jezus, wywoływał wzruszenie. Ale dziwiły i irytowały codzienne kontrole na rogatkach przy przekraczaniu bramy w wysokim betonowym murze, oddzielającym Jerozolimę od Betlejem (część żydowską od tej z przewagą ludności arabskiej). Takie kontrole nie wydają się godne tego miejsca nawiedzanego przez społeczność przybywającą tu całego świata.

Reklama

Wstawaliśmy wczesnym rankiem i powracaliśmy do naszego wygodnego hotelu w Betlejem przed zmrokiem. Każdego dnia pielgrzymki w autokarze witał nas i błogosławił Ksiądz Biskup. Codziennie odprawiana była dla nas Msza św. w wybranych kościołach, które nawiedzaliśmy w Jerozolimie lub w Galilei. Były też Msze Święte polowe, np. na brzegu Jeziora Galilejskiego. Ksiądz Biskup miał dla nas przygotowane głębokie kazanie, w których nawiązywał do czytań Ewangelii i nawiedzanych przez nas ważnych miejsc religijnych. Podczas przejazdów autokarem odmawialiśmy wspólnie Anioł Pański, Koronkę do Bożego Miłosierdzia, Różaniec, które wieńczył pięknymi religijnymi pieśniami ks. Robert Begierski.

Po nawiedzeniu Bazyliki Narodzenia byliśmy w Grocie Mlecznej i na Polu Pasterzy. Na sprawowanej tu Eucharystii śpiewaliśmy kolędy, a po niej ucałowaliśmy figurkę Dzieciątka Jezus. Nie sposób przedstawić wszystkich kościołów Ziemi Świętej i innych religijnych miejsc, jakie nawiedzaliśmy. Było ich ponad 35. Zatrzymam się tylko na wybranych.

Jerozolima – miasto niezwykle. Kluczowe dla judaizmu i chrześcijaństwa. Uważane również za święte dla islamu. Dawid ogłosił to miasto stolicą Izraela w 996 roku przed Chrystusem. Ze wszystkich stron otoczone jest dolinami. W słońcu prezentuje się niczym złota góra, a jego stara część za murami mieni się niczym oczko w złotym pierścionku. Tu znajdujemy ogromne bogactwo dziedzictwa historycznego Świętego Miasta. Dla nas najważniejsze były miejsca związane z pojmaniem, męką i zmartwychwstaniem Pana Jezusa.

Via Dolorosa i Bazylika Zmartwychwstania – miejsce szczególne dla każdego chrześcijanina. Przed wyruszeniem na Drogę Krzyżową w Jerozolimie uczestniczyliśmy w Mszy św. w kościele Ubiczowania i Wyroku. Potem podążaliśmy wąskimi uliczkami, modląc się głośno i niosąc krzyż w kilka osób, który był przekazywany kolejnym osobom z naszej licznej grupy. Dookoła wśród straganów tętniło codzienne handlowe życie. Było upalnie. Z trudem poruszaliśmy się po mocno wyślizganym kamiennym bruku. Każdy z nas miał w pamięci obraz cierpiącego Jezusa, który szedł tymi uliczkami na śmierć. Nasze fizyczne potknięcia były niczym w porównaniu z tym, co On, nasz Bóg, przeżywał ponad 2 tysiące lat temu. Przy jednej ze stacji nasz wzrok zatrzymał się na wizerunku orła – to było miejsce, które wzbogacili w polskie symbole żołnierze z Armii Andersa podczas II wojny światowej. Ostatnie stacje Drogi Krzyżowej od 11 do 14 są już we wnętrzu Bazyliki Zmartwychwstania. W niej dotykaliśmy kamienia Golgoty, w którym zatknięty był Krzyż Jezusa, oglądaliśmy miejsce z pękniętą skałą, symboliczny kamień, na którym leżało ciało Jezusa po zdjęciu z krzyża, nawiedziliśmy pusty Grób Jezusa, który znajduje się we wnętrzu bazyliki oraz kaplicę św. Heleny. Jerozolima to także kościół – w jednej z jej dzielnic – Ain Karem, miejsce narodzenia poprzednika Pana Jezusa św. Jana Chrzciciela. Niezapomniana pozostanie też Góra Tabor, gdzie jak mówi tradycja, Pan Jezus się przemienił apostołom, na którą wjeżdżaliśmy stromym szlakiem – taksówkami.

Galilea i Nazaret – żyzna ziemia i piękna kraina. Niekiedy krajobrazy, jakie przed nami malowały się za oknami autokaru przypominały ukształtowaniem naszą dolnośląską ziemię spod Wałbrzycha, rejonu Gór Stołowych, Świdnicy i Strzegomia, co cieszyło nasze oczy. Oczywiście podobieństwo było by większe, gdyby nie palmy i panująca wysoka temperatura grubo ponad 30 stopni C. Zachwycił nas Jordan, gdzie odnawialiśmy chrzest, a Ksiądz Biskup polewał nasze głowy wodą z tej rzeki. Miasto Nazaret, gdzie nocowaliśmy. W nim źródło Maryi, kościół św. Józefa, Bazylikę Zwiastowania, gdzie mieliśmy Mszę św. I Kana Galilejska, gdzie Pan Jezus sprawił na weselu swój pierwszy cud. Muzeum Archeologiczne ze stągwiami... Długo będziemy wspominać miejsca, gdzie Jezus nauczał – Kafarnaum, Mszę św., pobyt nad Jeziorem Galilejskim, i zapewne też spożywaną – rybę św. Piotra.

Morze Martwe, gdzie się kąpaliśmy, a na koniec Hajfę z Górą Karmel i kościołem Stella Maris. Tych miejsc nawiedzenia było tak wiele, okraszanych licznymi opisami ze Starego i Nowego Testamentu, odnawialiśmy w nich sakramenty: chrztu, bierzmowania, a pary małżeńskie uczestniczące w naszej pielgrzymce sakrament małżeństwa. Wierzymy, że nasz pielgrzymi trud do Ziemi Świętej zaowocuje pełniejszym zrozumieniem przez nas Pisma Świętego – co ogromnie ważne oraz pogłębieniem naszej wiary.

Dziękujemy Księdzu Biskupowi za przewodnictwo diecezjalnej pielgrzymce, piękny wiersz opisujący w kolejnych strofach każdy jej kolejny dzień, który nam na koniec odśpiewał i nauczył refrenu. Za to, że miał dla nas czas, za wygłaszane piękne homilie – gdy przypominał nam, że nasze miejsce jest przy Panu Bogu. Ks. Robertowi Begierskiemu za to, że wzbogacił nam program, gdy trafiały się niespodziewane przeszkody i jego religijne śpiewanie, ks. Łukaszowi Czanieckiemu – za bogactwo wiedzy o Ziemi Świętej z Biblii i Nowego Testamentu, którą z nami się dzielił i ks. Grzegorzowi Umińskiemu za czytania, troskę o wszystko oraz fotograficzne dokumentowanie naszej pielgrzymki. Wszystkim księżom za opiekę i modlitwę. A naszym bliskim, że nas w tym wyjeździe wspierali radą i sercem.

Tagi:
Ziemia Święta pielgrzymki

BPKEP: więcej pielgrzymów na Jasnej Górze w 2018 roku

2018-12-31 18:31

BPKEP / Częstochowa (KAI)

W 2018 r. Jasną Górę nawiedziło 4,3 mln pielgrzymów, z czego 834 tys. osób przybyło do Sanktuarium w 200 ogólnopolskich pielgrzymkach. To więcej niż w ubiegłym roku - podało Biuro Prasowej Konferencji Episkopatu Polski.

Marian Sztajner/Niedziela

Wśród najliczniejszych pielgrzymek, które nawiedziły Jasnogórskie Sanktuarium w 2018 r., znalazły się m.in. pielgrzymki Rodziny „Radia Maryja”, Rolników, Motocyklistów, Odnowy w Duchu Świętym, Anonimowych Alkoholików, Ludzi Pracy, Kół Żywego Różańca, Szkół im. Jana Pawła II. W 2018 r. po raz pierwszy przybyła m.in. Pielgrzymka Żołnierzy Wyklętych i Narodowa Pielgrzymka Seniorów.

Pielgrzymi przybywali na Jasną Górę grupowo i indywidualnie, a także różnymi środkami lokomocji, m.in. rowerami, na rolkach, konno. W 255 pieszych pielgrzymkach przyszło 124 tys. osób. Oprócz polskich kardynałów, arcybiskupów i biskupów, na Jasną Górę przybyło 53 hierarchów z 32 państw świata.

W 2018 r. w Jasnogórskim Sanktuarium odprawiono 63 tys. 678 Eucharystii oraz udzielono sakramentu małżeństwa 35 parom. Odbyło się również 237 czuwań nocnych zorganizowanych przez różne grupy. Do Księgi Apelowej wpisano 60 tys. intencji.

Do najważniejszych wydarzeń świętowanych na Jasnej Górze w 2018 r. należał jubileusz 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę. Jubileuszowy Rok wypełniły konferencje, pielgrzymki, koncerty i konkursy dedykowane 100-leciu Polski niepodległej. Główne uroczystości jubileuszowe z udziałem dzieci i młodzieży, władz państwowych i samorządowych oraz pielgrzymów, odbyły się 4 listopada, gdyż to właśnie 4 listopada 1918 r. sanktuarium jasnogórskie, jako jedno z pierwszych miejsc w kraju, odzyskało niepodległość. Z jasnogórskiej wieży zwieszono 100-metrową, biało-czerwoną flagę. Sama wieża podświetlona została na biało-czerwono.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś Dzień Świętości Życia - okazja do podjęcia Duchowej Adopcji

2019-03-25 09:40

Anna Rasińska / Warszawa (KAI)

W uroczystość Zwiastowania Pańskiego, przypadającą 25 marca, Kościół przeżywa Dzień Świętości Życia. To dobra okazja, by zatroszczyć się o życie najbardziej bezbronnych dzieci; poczętych, ale jeszcze nienarodzonych, którym grozi śmierć. W intencji dziecka zagrożonego aborcją można podjąć się modlitwy zwanej Duchową Adopcją.

Czym jest Duchowa Adopcja?

Pełna nazwa tego aktu brzmi: "Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego Zagrożonego Zagładą". Nie jest to zatem prawna adopcja dziecka po urodzeniu. To modlitwa wstawiennicza w intencji życia, które poczęło się w łonie matki, a jednak nie zostało przez nią przyjęte. Modlitwa ta ma na celu ocalenie życia, zagrożonego aborcją.

Istota Duchowej Adopcji wynika z osobistego modlitewnego i uczynkowego wstawiennictwa do Jezusa Chrystusa. - To maleństwo jest niechciane, niekochane, nieoczekiwane i skazane na śmierć przez własnych rodziców. Osoby, które podejmują taką modlitwę, pomagają rodzicom w przyjęciu dzieciątka. W akceptacji - tłumaczy Barbara Szyc z Ośrodka Duchowej Adopcji na Jasnej Górze.

Owoce codziennej modlitwy

Na owoce Duchowej Adopcji nie trzeba długo czekać, a zaznaje ich nie tylko poczęte dziecko, ale również osoba podejmująca to wyzwanie. - Modlitwa ratuje to dzieciątko. Pomaga rodzicom w przyjęciu darów rodzicielstwa, ale ratuje też wszystkich, którzy wzięliby udział w zabiciu dziecka, nawet lekarzy, personel medyczny, osoby które namawiają do tego grzechu - tłumaczy Barbara Szyc. Jak podkreśla, dla niektórych powodem aborcji jest poczęcie się dziecka w "nieodpowiednim czasie", jednak dla Pana Boga nie ma "nieodpowiedniego czasu".

Duchowa Adopcja leczy także zranienia spowodowane grzechem aborcji - pomaga kobietom, które zdecydowały się na usunięcie ciąży uporać się z syndromem postaborcyjnym. Pozwala matkom odzyskać wiarę w Boże Miłosierdzie, przynosząc pokój serca.

Sekret skuteczności

Sekret skuteczności ślubów tkwi w bezinteresowności. Osoba, która się ich podejmuje nie pozna za życia ani objętego modlitwą dziecka, ani jego rodziców. - Ludzie w ten sposób odpowiadają na potrzeby Pana Boga, Maryi i całego świata. Wszyscy pamiętamy "Czarny marsz". Akurat po tym wydarzeniu kilka osób przyjechało do naszego ośrodka, by w odpowiedzi na to zjawisko, podjąć Duchową Adopcję - wspomina członkini Ośrodka.

Modlitwa obdarowuje łaskami również osobę, która ją odmawia. Przede wszystkim przez możliwość pogłębienia wiary i relacji z Chrystusem, pomaga walczyć z egoizmem, uczy systematycznej modlitwy... Ale zdarzają się też inne cuda.

Modlitwa za dziecko, o dziecko?

Okazuje się, że Duchowa Adopcja to również doskonała forma modlitwy dla bezdzietnych małżeństw, które nie mogą mieć potomstwa. Zdarza się, że podczas trwania ślubów małżonkowie niespodziewanie dowiadują się, że sami również zostali obdarowani nowym życiem. - Znam parę, która długo starała się o dziecko i po 4 miesiącach Duchowej Adopcji okazało się, że poczęli swoje dzieciątko. Potem przyjechali na Jasną Górę by podziękować Matce Bożej. To absolutny dar z nieba! Wyraz wdzięczności za modlitwę w intencji małych aniołków - podkreśla Barbara Szulc, dodając, że zna wiele podobnych przypadków.

Jak zacząć?

Zobowiązanie to obejmuje okres dziewięciu miesięcy. Polega na codziennym odmawianiu jednej tajemnicy różańcowej – radosnej, bolesnej lub chwalebnej (Ojcze nasz i 10 Zdrowaś Maryjo) oraz specjalnej modlitwy w intencji dziecka i jego rodziców. Do modlitw można też dołączyć dowolnie wybrane postanowienia (np. częsta spowiedź i Komunia święta, adoracja Najświętszego Sakramentu, czytanie Pisma Świętego), nie jest to jednak obowiązkowe. Duchowej Adopcji może podjąć się każdy.

Wskazane jest, by przyrzeczenia były przeprowadzane uroczyście, chociaż można je złożyć także prywatnie. W niektórych parafiach podjęcie duchowej adopcji wiąże się z ceremonią złożenia ślubów. W innych celebruje się wypełnienie tego postanowienia; po Eucharystii duchowi i rodzice organizują wspólne przyjęcie z urodzinowym tortem symbolizującym przyjście na świat wymodlonego dziecka. Bywa, że grupa modlących się wspólnie wiernych zakłada przy parafii wspólnotę osób, które spotykają się na wspólnej modlitwie w wiadomej intencji.

By złożyć ślubowanie w sposób prywatny wystarczy odczytać formułę przyrzeczenia, najlepiej w kościele, przed Krzyżem lub obrazem. Od tego momentu przez kolejnych dziewięć miesięcy należy odmawiać wskazane modlitwy w intencji dziecka i rodziców. Najlepiej pierwszego dnia zapisać datę rozpoczęcia i zakończenia modlitwy.

- Ta modlitwa jest niezwykła! Porusza serce Boga! - zachęcają członkini Ośrodka Duchowej Adopcji, podkreślając, że dla Stwórcy każde dziecko jest cenne, ponieważ powierzono mu indywidualną misję do spełnienia na Ziemi, życiowe powołanie.

***

Według danych Ośrodka Duchowej Adopcji w zeszłym roku 990 osób z różnych parafii, podjęło uroczyste zobowiązanie Duchowej Adopcji, jednak większość ludzi decyduje się na osobiste złożenie przyrzeczenia.

Duchowa Adopcja to owoc objawień w Fatimie, stanowiąca odpowiedź na wezwanie Matki Bożej do modlitwy różańcowej, pokuty i zadośćuczynienia za grzechy, które najbardziej ranią Jej Niepokalane Serce.

Pierwszy ośrodek Duchowej Adopcji powstał w kościele ojców paulinów w Warszawie. Stąd rozprzestrzenia się na cały kraj i poza jego granice.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Dziewiecki: aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów

2019-03-25 15:47

rm / Radom (KAI)

Aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych - uważa pedagog, psycholog i autor wielu książek o dojrzałości ks. Marek Dziewiecki. Jego zdaniem, w ostatnich tygodniach w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary.

Monika Jaworska

Ks. Dziewiecki w swoim felietonie opublikowanym na stronie radioplus.com.pl napisał, że w reakcji na podpisanie przez prezydenta Warszawy deklaracji LGBT+, wielu rodziców, księży, psychologów i pedagogów, prawników, a także polityków i przedstawicieli mediów, wypowiedziało swoje poważne obawy i swój sprzeciw.

Dodał, że reakcją ze strony aktywistów LGBT+ oraz ich politycznych i medialnych sponsorów "jest skrajnie agresywny atak na tych, którzy odważyli się skorzystać z wolności słowa oraz z prawa do demaskowania demoralizatorów, którzy pod pozorem uczenia „tolerancji” chcą seksualizować polskie dzieci i wikłać je w uzależnienie od popędu".

Według ks. Dziewieckiego w celu realizacji obyczajowej rewolucji aktywiści LGBT+ posługują się hasłem „tolerowania” i „respektowania” mniejszości seksualnych. Dodaje, że wobec każdego, kto odważa się pokazywać, o jakie konkretnie mniejszości chodzi i jakie są ostateczne cele ich działania, środowiska LGBT+ stosują wszelkie formy agresji, zastraszania i terroru.

- Przekonała się o tym na przykład pani kurator z Małopolski czy polska mistrzyni świata w windsurfingu. O osobach, które precyzyjnie analizują deklarację LGBT+ oraz pokazują jej praktyczne konsekwencje, aktywiści gejowscy wyrażają się w sposób wulgarny i z pogardą. Usiłują takie osoby odczłowieczyć i odebrać im prawa obywatelskie, w tym wolność słowa i sumienia. Odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych, pokazujących na przykład to, że wśród czynnych homoseksualistów jest zdecydowanie wyższy niż u heteroseksualistów odsetek chorób wenerycznych, pedofilii, uzależnień, agresji czy samobójstw - pisze ks. Dziewiecki.

Autor wielu książek o dojrzałości stwierdził też, że według aktywistów LGBT+ nie wolno nam mówić nawet o tak oczywistym fakcie, jak to, że osoby homoseksualne tworzą związki chore, bo niepłodne, a niepłodność jest przecież na liście chorób WHO. - Usiłują nam zakazać nawet samo już wyliczanie, o jakie konkretnie mniejszości seksualne chodzi. Agresywnie i wulgarnie atakują tych, którzy mają odwagę wyliczać mniejszości ukryte pod symbolem „Plus”. Wśród takich mniejszości są między innymi pedofile, zoofile czy nekrofile - pisze psycholog.

- Aktywiści LGBT+ nie mówią, że istnieją takie mniejszości seksualne, które ze względów etycznych czy z troski o dobro społeczeństwa, powinno się wyłączyć z owego „Plus”. Mimo to z furią atakują tych, którzy mają odwagę wymieniać po imieniu mniejszości, od których aktywiści LGBT+ się nie odcinają i których przecież nie potępiają (z wyjątkiem księży-pedofilów) - czytamy w felietonie.

Według ks. Dziewieckiego środowiska LGBT+ nie chronią wszystkich mniejszości, a jedynie niektóre. - Zupełnie nie przejmują się na przykład losem tych nastolatków - mimo, że są mniejszością - którzy w szkole, wśród rówieśników czy na stronach społecznościowych publicznie stwierdzają, że żyją w czystości, że postępują zgodnie z Dekalogiem, bo to daje im trwałą radość, że dumni są z tego, iż kierują się miłością i odpowiedzialnością, że panują nad swymi popędami. Pod adresem tych nastolatków kierowane są diabelskie wręcz wulgaryzmy i wyzwiska. Wylewa się na nich fala hejtu i skrajnej agresji. „Tolerancjoniści” spod znaku LGBT+ nie mówią nawet słowa w obronie bestialsko atakowanej i wyśmiewanej młodzieży, która dumna jest ze swej rozumności, wolności i zdolności, by wiernie kochać - pisze kapłan.

Ks. Dziewiecki zauważył, że w ostatnich tygodniach aktywiści LGBT+ w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary. Z jednej strony chcą, by ich związki były uznane za „małżeństwa” i by mieli prawo do adoptowania dzieci. Z drugiej strony chcą doprowadzić do dyktatury seksualnych mniejszości po to, by większość społeczeństwa dała się zastraszyć i by poczuła się bezradna.

- W tym celu grożą większości społeczeństwa dręczeniem, a nawet więzieniem, gdy tylko dojdą do władzy. Z punktu widzenia aktywistów LGBT+ i ich politycznych oraz medialnych sponsorów to jedyna szansa na realizację przyjętych planów. Wiedzą bowiem, że w dyskusji na argumenty nie mają żadnych szans. Ci, którzy okazują się skrajnie wulgarni i agresywni, chcą wchodzić do przedszkoli i szkół pod pozorem uczenia tolerancji i szacunku. Ci, którzy publicznie chwalą się tym, że ich bogiem jest seks i szukanie przyjemności za każdą cenę, chcą być edukatorami seksualnymi dzieci. Ci, którzy walczą z własną płcią i okaleczają własne ciało, chcą uczyć polskie dzieci „określania” swojej tożsamości płciowej. Ci którzy tworzą pary niepłodne, chcą mówić o zdrowiu i płodności - pisze ks. Marek Dziewiecki.

- Środowiska LGBT+ wiedzą, że będą w stanie zrealizować swoje cele tylko wtedy, gdy zdobędą władzę dyktatorską i gdy skutecznie zastraszą większość naszego społeczeństwa. Wydaje się to nierealne, by garstka szaleńców seksualnych to osiągnęła. Historia kilku ostatnich dziesięcioleci dowodzi jednak, że jest to jednak całkiem realne zagrożenie. Wystarczy, żeby większość społeczeństwa - jak to miało miejsce w niektórych państwach Europy Zachodniej - pozostawała bierna i by zlekceważyła śmiertelne zagrożenie dla małżeństwa, rodziny, wychowania i cywilizacji życia - czytamy dalej w felietonie ks. Dziewieckiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem