Reklama

Ojcowie Kościoła

Eschatologia wczesnochrześcijańska (1)

2018-10-31 08:30

Ks. Julian Nastałek
Edycja świdnicka 44/2018, str. VII

Wikimedia Commons
Nekropolia Watykańska pod Bazyliką św. Piotra

W chrześcijańskiej teologii dziedzina refleksji nad tajemnicą wypełnienia się historii zbawienia nosi nazwę „eschatologia”. Termin ten pochodzi od dwóch greckich słów: „eschata” – rzeczy ostatnie oraz „logos” – słowo, mowa, nauka. Eschatologia to zatem nauka o rzeczach ostatecznych, czyli o śmierci, zmartwychwstaniu, powtórnym przyjściu Chrystusa na sąd, czyśćcu, niebie i piekle

Refleksja nad ostatecznym przeznaczeniem człowieka i świata towarzyszy chrześcijanom od samego początku, co więcej, nadzieja na rychłe powtórne przyjście Chrystusa ożywiała pierwsze pokolenia wierzących. Trzeba bowiem sobie uświadomić, że zagadnienia eschatologiczne w pierwotnym Kościele nie pozostawały tylko na poziomie teorii, ale stanowiły zbawienne przesłanie kształtujące styl chrześcijańskiego życia. W kolejnych odcinkach zostanie przedstawiony sposób myślenia o rzeczach ostatecznych, jaki wydaje się być obecny w większości ujęć wczesnochrześcijańskich. Rozpoczniemy od rzeczywistości śmierci.

Kiedy najstarsi Ojcowie Kościoła i pisarze chrześcijańscy pierwszych wieków snuli rozważania na temat śmierci, rozpoczynali od oczywistego faktu jej powszechności i nieuchronności. Dlatego zwracali uwagę na fakt, iż ludzkie życie stanowi drogę do śmierci, która – podobnie jak poczęcie – wpisana jest w ludzką egzystencję w sposób absolutny. Najwcześniejsza teologiczna refleksja nad śmiercią była z jednej strony oparta na fundamencie biblijnym, a z drugiej – na elementach zaczerpniętych z antycznej filozofii greckiej. Nowy Testament, idąc po linii obecnej już w księgach starotestamentalnych, rozumie śmierć jako następstwo grzechu pierwszych ludzi i karę za niego. Jednocześnie wskazuje, że śmierć Jezusa Chrystusa stanowi prawdziwą i skuteczną ofiarę, którą złożył za grzechy całej ludzkości, a Jego zmartwychwstanie jest zasadą przyszłego powszechnego zmartwychwstania. Niemożliwe jest zatem dla Ojców Kościoła rozważanie o ludzkiej śmierci bez odniesienia do tajemnicy paschalnej Chrystusa. Jednocześnie korzystali oni z wypracowanego przez grecką myśl antropologiczną i odpowiednio zmodyfikowanego dla potrzeb wiary rozumienia człowieka jako złożenia duszy i ciała, a co za tym idzie – śmierci jako oddzielenia duszy od ciała i życia po śmierci jako trwania duszy pozbawionej ciała, ale pozostającej w relacji do niego.

Reklama

Pierwszym Ojcem Kościoła, który w taki sposób opracował temat śmierci, jest św. Justyn Męczennik, który w apologetycznym traktacie „Dialog z Żydem Tryfonem” napisał: „Dusza ma udział w życiu dlatego, że Bóg chce, aby żyła. Nie będzie zaś miała udziału w życiu, jeśli Bóg nie będzie już dłużej chciał, aby żyła. Życie bowiem nie jest jej cechą istotną jak Boga. A jak człowiek nie istnieje zawsze ani też jego ciało nie jest zawsze połączone z duszą, ale gdy przychodzi moment ich rozdzielenia, dusza opuszcza ciało i człowiek przestaje istnieć”. Rozumienie śmierci jako rozdzielenia ciała i duszy, która istnieje nadal podzielała większość greckojęzycznych autorów chrześcijańskich od przełomu II i III wieku: Atenagoras z Aten, Meliton z Sardes, Klemens Aleksandryjski, Orygenes, Metody z Olimpu. Jednocześnie przyjmowali oni, że śmierć stanowi karę za grzech pierwszych ludzi i że została odziedziczona przez potomków. Natomiast po stronie łacińskiej na tym polu wyróżnił się Tertulian, który łączył pogańskie tłumaczenie przyczyny śmierci („według opinii wspólnej całemu rodzajowi ludzkiemu oznajmiamy, że śmierć jest długiem do spłacenia naturze”) ze znanym już nam tłumaczeniem chrześcijańskim, mówiącym o śmierci jako zapłacie za grzech.

Jeśli chodzi o zwyczaje pogrzebowe, to z czasem wykształciły się specyficzne obrzędy pochówku zmarłych chrześcijan będące także odzwierciedleniem pojmowania śmierci. Z pewnością nie można jednak poszukiwać jakiegoś jednego powszechnie obowiązującego wówczas obrzędu pogrzebu. Posiadamy natomiast świadectwa i to już z I wieku, że chrześcijanie składali ciała swoich zmarłych bezpośrednio w ziemi dla wyrażenia wiary i nadziei w zmartwychwstanie. Nie stosowano kremacji ciała, co było powszechną praktyką wśród pogan. W dialogu „Oktawiusz” Minucjusza Feliksa poganin Cecyliusz stwierdza, że chrześcijanie powodowani troską o przyszłość ciała „odżegnują się od stosów pogrzebowych i potępiają palenie zwłok”. Początkowo pochówki chrześcijan odbywały się na cmentarzach pogańskich położonych – zgodnie z wymogami prawa rzymskiego – poza murami miast. Przykładowo Ager Vaticanus był miejscem grzebalnym dla Rzymu i tam złożono ciało św. Piotra. Z czasem zaczęły powstawać podziemne cmentarze chrześcijańskie – katakumby. Ciała owinięte w białe płótno składano w niszach grobowych wzdłuż korytarzy lub w większych komorach. Najbogatsi byli chowani w kamiennych sarkofagach. Składaniu ciała w grobie towarzyszył śpiew hymnów i psalmów. Było ono ustawiane w ten sposób, aby twarz zmarłego była skierowana na wschód, skąd Chrystus ma przyjść powtórnie jako Sędzia żywych i umarłych. Zwyczaj sprawowania Najświętszej Ofiary za zmarłych jest powszechnie poświadczony w źródłach od III wieku. Miejsce spoczynku ciał zmarłych określano po łacinie jako „coemeterium” z greckiego „koimeterion” (miejsce snu), co w rozumieniu chrześcijańskim opierało się na wierze w zmartwychwstanie ciał.

Tagi:
eschatologia

Eschatologia wczesnochrześcijańska (4)

2018-11-21 10:49

Ks. Julian Nastałek
Edycja świdnicka 47/2018, str. VII

Symbol wiary kończy się wyznaniem prawdy w życie wieczne. Od samego początku Kościoła była ona istotną treścią przepowiadania i stała się przedmiotem refleksji teologicznej, począwszy od Ojców Apostolskich

Wikimedia Commons
Mozaika paleochrześcijańska przedstawiająca pawia

Życie wieczne nadające sens i kierunek codzienności chrześcijan zostało ofiarowane ludzkości przez zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał, abyśmy „wierząc, mieli życie w imię Jego” (J 20,31). Apostołowie, podejmując nakaz misyjny, byli głosicielami życia wiecznego w Chrystusie zmartwychwstałym, dostępnego dla każdego, kto uwierzy i przyjmie chrzest. W swoim przepowiadaniu musieli się też konfrontować z poglądami filozoficznymi negującymi możliwość zmartwychwstania do życia wiecznego, a skupiającymi całą uwagę człowieka na korzystaniu z tego świata. Św. Paweł w 1 Liście do Koryntian tak oddał te zapatrywania części pogan: „Skoro zmarli nie zmartwychwstają, to jedzmy i pijmy, bo jutro pomrzemy” (15,32). Kolejne pokolenia wierzących, stając wobec tego faktu, musiały tym bardziej zdecydowanie głosić prawdę o życiu wiecznym w ciele zmartwychwstałym, przypominając jednocześnie znikomość życia ziemskiego i związanych z nim dóbr. Dlatego Ojcowie Kościoła niestrudzenie podkreślali w swoim nauczaniu nadzieję życia wiecznego, dzięki której chrześcijanie nabierali właściwego dystansu do rzeczywistości doczesnej. Dominująca wśród wczesnochrześcijańskich pisarzy wizja świata zwracała uwagę na jego nietrwałość i przemijalność. Świat przemija i zbliża się do swego kresu, który nastąpi na pewno, choć nie wiadomo, kiedy. Św. Cyprian z Kartaginy pisał: „Taki wyrok zawisł nad światem, takie jest prawo Boga, by wszystko, co powstało, upadło, co wzrosło, postarzało się, co silne osłabło, co wielkie stało się małym, a gdy osłabnie i zmaleje, skończyło się”.

Już najstarsze pisma chrześcijańskie, jak „Didache” czy „List Barnaby”, opierając się na nauczaniu Chrystusa zawartym w Kazaniu na Górze, przypominały, że człowiek staje przed wyborem dwóch dróg – drogi życia (światła) i drogi śmierci (ciemności). Od wyboru drogi zależy zbawienie człowieka. „Droga życia” to przestrzeganie przykazań wiodące do życia wiecznego „Droga śmierci” to uczynki sprzeczne z Ewangelią wiodące do wiecznego potępienia: „Dobrze jest zatem poznać wszystko, co Pismo Święte mówi o woli Pana i według tego postępować. Ten bowiem, kto to czyni, dostąpi chwały w królestwie Bożym, kto zaś wybierze drogę drugą, ten zginie razem ze swymi dziełami. Dlatego właśnie jest zmartwychwstanie, dlatego jest zapłata za wszystko”.

Szczególnie silna wiara w życie wieczne w zjednoczeniu Chrystusem jest widoczna w literaturze na temat męczeństwa. Św. Ignacy z Antiochii w Liście do Rzymian wyznawał: „Piszę do wszystkich Kościołów i ogłaszam wszystkim, iż chętnie umrę dla Boga, jeśli mi w tym nie przeszkodzicie. Proszę was, wstrzymajcie się od niewczesnej życzliwości. Pozwólcie mi się stać pożywieniem dla dzikich zwierząt, dzięki którym dojdę do Boga. Jestem Bożą pszenicą. Zostanę starty zębami dzikich zwierząt, aby się stać czystym chlebem Chrystusa. Proście za mną Chrystusa, abym za sprawą owych zwierząt stał się żertwą ofiarną dla Boga. Na nic mi się zdadzą ziemskie przyjemności i królestwa świata. Lepiej mi umrzeć w Chrystusie, niż panować nad całą ziemią. Szukam Tego, który za nas umarł; pragnę Tego, który dla nas zmartwychwstał. Bliskie jest moje narodzenie. Wybaczcie mi, bracia! Nie wzbraniajcie żyć, nie chciejcie, abym umarł. Skoro pragnę należeć do Boga, nie wydawajcie mnie światu i nie uwodźcie tym, co ziemskie. Pozwólcie chłonąć światło nieskalane. Gdy je osiągnę, będę pełnym człowiekiem. Pozwólcie mi naśladować mękę mego Boga”.

Tylko prawdziwą wiarą w życie wieczne można wytłumaczyć autentyczną radość, z jaką chrześcijanie przyjmowali wiadomości o śmierci męczeńskiej swoich przyjaciół i znajomych. Św. Cyprian, dowiedziawszy się o męczeństwie papieża Stefana I, napisał do duchowieństwa Rzymu: „Bardzo się ucieszyłem, że jego nieposzlakowana działalność zakończyła się tak zaszczytnie”.

Św. Ireneusz z Lyonu, pisząc o życiu wiecznym, odnosił je do oglądania Boga twarzą w twarz: „Jest bowiem Bóg wszechmocny w odniesieniu do wszystkiego (…) w swym ojcostwie będzie widziany w królestwie niebieskim; i tak Duch przygotowuje człowieka na spotkanie Syna Bożego, Syn natomiast prowadzi go do Ojca, Ojciec zaś obdarza go niezniszczalnością w życiu wiecznym, co wynika właśnie z faktu oglądania Boga. To tak jak z tymi, którzy widzą światło; przebywają oni w świetle i dostrzegają jego blask; tak też ci, którzy widzą Boga, przebywając w Bogu, dostrzegają Jego blask. Blask ten zaś ich ożywia; tak więc ci, którzy widzą Boga, otrzymują udział w życiu (…) Albowiem jest rzeczą niemożliwą, by żyć bez życia, a istota życia wypływa z uczestnictwa w Bogu; natomiast uczestnictwo w Bogu polega na oglądaniu Boga i rozkoszowaniu się Jego dobrocią”.

W sztuce wczesnochrześcijańskiej jednym z symboli życia wiecznego i nieśmiertelności był paw. Według antycznego wyobrażenia mięso pawia nie podlega rozkładowi, a jego ogon jest wizerunkiem nieba. Na sarkofagach i w malarstwie katakumbowym pawie pojawiają się obok jeleni i gołębi, pijąc wodę z naczynia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uczestnicy Rejsu Niepodległości już w Panamie

2019-01-22 21:17

pb (KAI Panama) / Panama

Uczestnicy Rejsu Niepodległości są już w Panamie. Na 34. Światowe Dni Młodzieży przybyły osoby, które właśnie przypłynęły tam na żaglowcu „Dar Młodzieży”, jak również te, które wcześniej uczestniczyły w poszczególnych etapach podróży. – Panama jest piękna! – mówią w rozmowie z KAI.

Krzysztof Tadej

„Dar Młodzieży” pozostanie w stolicy Panamy do 28 stycznia. Cumuje w porcie Balboa, znajdującym się w pobliżu wejścia do Kanału Panamskiego od strony Oceanu Spokojnego. Uczestnicy rejsu zaprosili na pokład żaglowca papieża Franciszka, który będzie przebywał z wizytą w Panamie w dniach 23-27 stycznia.

- Chcemy być młodymi ambasadorami Polski – powiedziała KAI Dominika Hoft ze Środy Wielkopolskiej. Dodała, że już sam fakt udziału w Rejsie Niepodległości był wielkim zaszczytem, bo „mogliśmy w różnych portach świata mówić o Polsce, o tym, jaka jest piękna”. - Chcemy się tym podzielić także tutaj, w Panamie. To w końcu u nas dwa i pół roku temu odbyły się poprzednie Światowe Dni Młodzieży. Jest to dla nas fajne podsumowanie tego czasu i wykorzystamy to w stu procentach – podkreśliła Dominika, która na koszulce miała napis: „Bądź spokojny, Bóg czuwa i wie, co robi”.

- Ludzie w różnych krajach nas rozpoznawali i pytali o Polskę – zaznaczyła Anna Konopka z Krakowa. Rejs Niepodległości nazwała niesamowitą inicjatywą, dzięki której świętowała niepodległość „całym ciałem i duchem”.

Przyznała, że pierwszy raz miała okazję być na statku i poczuła na własnej skórze trudy z tym związane, które ją jednak umocniły.

Wyjaśniła, że rejs był podzielony na dziewięć odcinków i poszczególne grupy uczestników uczestniczyły w jednym z nich. Ale zwieńczeniem całego rejsu są Światowe Dni Młodzieży, dlatego do Panamy przylecieli wszyscy, którzy płynęli w Rejsie Niepodległości.

- Kiedy w czasie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie papież ogłosił, że kolejne odbędą się w Panamie, to zamarzyłam, że chcę tam być, choć wydawało się to czymś dla mnie niemożliwym – zwierza się Agnieszka Szymczyk z Kielc. - Ale kiedy poszłam na studia, zobaczyłam ogłoszenie o konkursie na udział w Rejsie Niepodległości, którego kulminacją miał być właśnie pobyt na ŚDM w Panamie. Zgłosiłam się, choć z żeglowaniem nie miałam nigdy żadnej styczności. Mieszkam w województwie świętokrzyskim, więc nigdy nie sądziłam, że będę marynarzem, że będę wchodziła na reję, że będę myła pokłady i że poznam tylu niesamowitych ludzi. To niezwykłe doświadczenie i przygoda. Po dwóch i pół roku przyleciałam do Panamy ze znajomymi z Rejsu Niepodległości i mam zaszczyt uczestniczyć w tych wydarzeniach – opowiada Agnieszka.

Pytana, co trzeba było zrobić, żeby wygrać konkurs na udział w rejsie, tłumaczy, że składał się on z dwóch etapów. - Pierwszym było dodanie na Facebooku zdjęcia, które przedstawiało naszą małą ojczyznę, miejsce, do którego jesteśmy przywiązani, i zbieranie lajków od znajomych. Kto przeszedł do drugiego etapu, uczestniczył w Warszawie w konkursie wiedzy z zakresu Biblii, żeglugi i historii Polski. Po drugim etapie zostali wyłonieni zwycięzcy – wyjaśniła Szymczyk.

„Dar Młodzieży” wyruszył z Gdyni 20 maja 2018 r. W czasie całego rejsu przez jego pokład przewinie się niemal 1000 uczestników. Przybili lub jeszcze przybiją w sumie do 22 portów w 18 państwach świata na czterech kontynentach. Do Gdyni żaglowiec wróci 28 marca br.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Częstochowa: odbyły się Nieszpory ekumeniczne

2019-01-23 20:09

ks. mf / Częstochowa (KAI)

W ramach obchodów Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan wieczorem 23 stycznia w kaplicy pw. Zesłania Ducha Świętego w Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie odbyły się Nieszpory ekumeniczne.

Beata Pieczykura/Niedziela

Nabożeństwu przewodniczył ks. dr Jarosław Grabowski, dyrektor Referatu Dialogu Ekumenicznego, międzyreligijnego, z niewierzącymi Kurii Metropolitalnej w Częstochowie. Na początku Nieszporów w sposób uroczysty została wniesiona Biblia Ekumeniczna i złożona na ołtarzu.

Podczas nabożeństwa kazanie wygłosił ks. Adam Glajcar, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Częstochowie, który przypomniał słowa Arcykapłańskiej Modlitwy Chrystusa: „Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie…” - Niestety chrześcijański świat o tym zapomniał. Grzech sparaliżował człowieka. Grzech sprawił, że człowiek zamknął się na Boga, albo udaje, że zna Boga, że Go słucha i kroczy Jego drogą – mówił ks. Glajcar.

Proboszcz parafii luterańskiej przypomniał postać św. Pawła apostoła - Pod Damaszkiem sam Jezus stanął na jego drodze życia i powołał do służby, trudnej i odpowiedzialnej służby zwiastowania Ewangelii, Dobrej Nowiny, wieści o Chrystusie. Tak, Paweł apostoł przekonał się, że droga do zbawienia nie jest drogą ludzkiego prawa. Ona nie jest drogą ludzkich przepisów, prawd, ale jest drogą, którą jest Jezus Chrystus – podkreślił proboszcz parafii luterańskiej.

- Wiara nie jest żadnym ludzkim osiągnięciem, jak niektórzy uważają. Wiara nie jest czymś, co można kupić, co można pozyskać na straganie. Wiary nie kupimy poprzez tradycję, poprzez obrzęd. Wiara jest jednym wielkim Bożym darem, darem Ducha Świętego, który Bóg zradza w nas – mówił ks. Glajcar

- Nie ważne jaką denominację wyznaniową reprezentuję. Nie ważne czy jestem profesorem czy proboszczem parafii, biskupem, kardynałem. To nie jest istotne. Jesteśmy grzesznikami i potrzebujemy Bożego wsparcia. Potrzebujemy Bożego ratunku. On jest w Chrystusie. Tu potrzeba wiary zbudowanej na fundamencie, którym jest Jezus Chrystus. Tylko taka wiara jest zdolna do wyznania grzechów. Tylko taka wiara jest zdolna przyjąć dar usprawiedliwienia – kontynuował duchowny luterański.

Ks. Glajcar, nawiązując do listu św. Pawła do Galatów przypomniał, że „usprawiedliwienie Boże jest darem Bożej łaski i miłości” - Człowiek przyjmujący ten dar nie będzie patrzył na drugiego człowieka złowrogim wzrokiem. Człowiek przyjmujący dar usprawiedliwienia nie będzie wytykał palcem bliźniego, bo inaczej składa ręce do modlitwy czy inny czyni znak krzyża. Człowiek przyjmujący dar zbawienia będzie żył w pokoju Bożym i w Jego sprawiedliwości – kontynuował ks. Glajcar i dodał na zakończenie: „Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan otwiera nas jeden na drugiego, ale też bardzo ubogaca w wierze, która musi być czynna w miłości”.

Przedstawiciele różnych Kościołów chrześcijańskich modlili się o pokój na świecie, za prześladowanych chrześcijan, za Częstochowę, za młodzież oraz biednych, bezdomnych i bezrobotnych.

Na zakończenie nabożeństwa ks. Grabowski podkreślił, że „modlitwa musi nas łączyć. Na modlitwie zawsze musimy być razem” i dodał za św. Janem Pawłem II, który napisał w encyklice „Ut unum sint”, że „tam, gdzie chrześcijanie modlą się razem, to tam ten cel, jakim jest zjednoczenie wydaje się coraz bliższy”.

- Jesteśmy pod tym samym krzyżem, przy tym samym Piśmie Świętym. Modlitwa zakłada spotkanie ludzi ze sobą i oddawanie czci Panu Bogu. Modlitwa jest i zawsze będzie duszą ekumenizmu – kontynuował ks. Grabowski.

We wspólnej modlitwie wzięli udział również klerycy Wyższego Seminarium Duchownego, alumni Niższego Seminarium Duchownego w Częstochowie, osoby życia konsekrowanego, ks. dr Grzegorz Szumera, rektor Wyższego seminarium Duchownego w Częstochowie, ks. Szczepan Rycharski z polskokatolickiej parafii Matki Bożej Królowej Apostołów w Częstochowie, ks. mitrat Mirosław Drabiuk, proboszcz parafii prawosławnej pw. Cudotwórczej Częstochowskiej Ikony Matki Boskiej, ks. radca Krzysztof Góral z parafii ewangelicko- reformowanej w Kleszczowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem