Łacina, cisza, kapłan zwrócony w stronę ołtarza – to elementy liturgii, które przyciągają uwagę osób po raz pierwszy uczestniczących we Mszy św. w rycie trydenckim. Pojawia się jednak praktyczne pytanie: czy kazanie również wygłaszane jest po łacinie? Nie. Homilia rozpoczyna się i kończy znakiem krzyża, ale głoszona jest w języku polskim. Wcześniej kapłan odczytuje po polsku tłumaczenie Ewangelii, a bezpośrednio przed kazaniem podaje ogłoszenia duszpasterskie.
Czego zatem można usłyszeć z ambony? Nie wykładu o dawnych obrzędach, lecz słowo odnoszące Ewangelię do codziennych decyzji człowieka.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Lekcja roztropności
Homilię z 19 lipca 2026 roku ks. Wojciech Pawlina poświęcił roztropności. Jak zauważył, nieuczciwy rządca z Ewangelii otrzymuje pochwałę nie z powodu swojego oszustwa, ale ze względu na umiejętność przewidywania.
– Nie jesteśmy wezwani do tego, żeby oszukiwać innych, ale aby naśladować go w jego roztropności. Żebyśmy tak jak on umieli oceniać rzeczywistość i znajdować odpowiednie rozwiązania – wyjaśniał duszpasterz ze Szczawna - Zdroju.
Reklama
Roztropność nie jest więc sprytem pozwalającym osiągnąć własną korzyść. To zdolność wybierania takich myśli, słów oraz uczynków, dzięki którym nasze otoczenie staje się coraz bardziej święte, coraz bardziej przepełnione Bogiem, coraz bardziej dobre. Nie wystarczy zatem pytać: Czy mogę to zrobić?. Chrześcijanin powinien pójść krok dalej i zastanowić się: Dokąd zaprowadzi mnie ta decyzja? Czy dzięki niej będzie we mnie więcej dobra i miłości?.
Dług miłości
Kaznodzieja przywołał słowa św. Pawła: „Nie jesteśmy ciała dłużnikami, abyśmy według ciała żyć mieli”. Nie chodzi tu jednak o zobowiązania finansowe.
– Warto zastanowić się, czyimi dłużnikami jesteśmy. Bardziej chodzi o to, wobec kogo mamy dług miłości i wdzięczności. Każda Msza święta pomaga nam odkrywać, czyimi dłużnikami jesteśmy, bo każdy z nas jest dłużnikiem Boga – zauważył ks. Pawlina.
Chrześcijaństwo zaczyna się przecież nie od pytania, co człowiek zrobił dla Boga, ale od odkrycia, co Bóg uczynił dla człowieka. – Jezus nie przyszedł do doskonałych, ale do tych, którzy się źle mają. Gdy spoglądamy na krzyż, odkrywamy, jak wiele Bóg już nam ofiarował i jak wiele jeszcze ma nam do ofiarowania – podkreślił.
Reklama
Dopiero z wdzięczności rodzi się pragnienie odpowiedzi. Kapłan przypomniał w tym miejscu św. Franciszka, który poruszony odkryciem Bożej dobroci biegał po okolicznych polach, wołając: „Miłość nie jest kochana”. – Niezwykłą roztropnością jest odkrycie miłości Boga i zrozumienie, jak my dzisiaj możemy Bogu odwdzięczyć się za Jego dobro – zaznaczył.
Czego pragniesz?
W dalszej części homilia przybrała formę krótkiego rachunku sumienia. Ks. Pawlina zachęcał, aby przyjrzeć się swoim pragnieniom i potrzebom:
– Czy rzeczywiście ta potrzeba pomoże mi stać się lepszym człowiekiem, czy jest jedynie hołdowaniem mojej przyjemności? Czy rzecz albo relacja, której pragnę, pomoże mi bardziej kochać Boga i drugiego człowieka, czy jest tylko po to, abym budował swoje ego i po prostu dobrze się czuł?
To pytania niewygodne, ale bardzo współczesne. Świat codziennie podpowiada nam, czego jeszcze potrzebujemy, aby poczuć się szczęśliwymi. Ewangelia każe zapytać, czy wszystko, czego pragniemy, rzeczywiście prowadzi nas do szczęścia.
Ostatnia wskazówka dotyczyła właściwej hierarchii spraw.
Sprawy ciała są ważne. Sprawy dnia codziennego są ważne, ale nie powinniśmy nigdy zapominać o sprawach duchowych. W pierwszej kolejności powinniśmy zatroszczyć się o relację z Bogiem i o królestwo Boże, a jak Chrystus zapewnia, wszystko inne będzie nam dodane - tłumaczył kapłan.
Jakie są więc kazania podczas Mszy św. w rycie trydenckim? To zależy oczywiście od kaznodziei. Homilia ks. Wojciecha Pawliny pokazuje jednak, że łacińska liturgia nie zamyka wiernego w przeszłości. Przeciwnie – stawia przed nim bardzo aktualne pytania: komu zawdzięczam swoje życie, czego naprawdę pragnę i czy moje codzienne decyzje prowadzą mnie do Boga?
– Wybierajmy te myśli, słowa i czyny, które pomogą nam bardziej kochać Boga i drugiego człowieka – zakończył kaznodzieja. I chyba właśnie w tym jednym zdaniu mieści się najlepsza odpowiedź na pytanie czytelnika.





