Reklama

Niedziela Przemyska

Posłani, by głosić

Społeczność jednej z wiosek po Eucharystii

Ks. Łukasz Hołub

Społeczność jednej z wiosek po Eucharystii

Moim głównym zadaniem w Papui-Nowej Gwinei jest dawanie świadectwa, aby Papuasi, widząc moją postawę, zatrzymali się w swoich sprawach i zastanowili się nad życiem, śmiercią i zmartwychwstaniem – opowiada misjonarz ks. Łukasz Hołub.

Misyjna działalność Kościoła obejmuje swoim zasięgiem cały glob. Wszędzie, gdzie pozostaje choć jeden człowiek, który nie zna Chrystusa, docierają misjonarze z orędziem Ewangelii. Również misjonarze z archidiecezji przemyskiej podejmują trud głoszenia Dobrej Nowiny. Jak wygląda to w Papui-Nowej Gwinei?

Papuaska intencja mszalna

Pewnej niedzieli po Mszy św. w wiosce Kup pod kaplicą zebrała się starszyzna plemienna. Żywo o czymś dyskutowali i planowali, ale nie zrozumiałem ani słowa, ponieważ porozumiewali się w języku plemiennym. Po kilku dniach dotarła do mnie informacja, jakiego problemu dotyczyły owe rozmowy. Otóż w jednej z wiosek pokłóciło się dwóch nauczycieli i jeden zabił nożem drugiego. Rodzina zabitego nauczyciela domagała się od rodziny zabójcy pewnej kwoty, aby wynagrodzić stratę. Ta kwota jednak nie została zapłacona. Parafianie przyszli na Eucharystię, aby prosić o pomoc Boga. Oczywiście nie wiedziałem wtedy, w jakiej intencji oni się modlili, a oni sami do dzisiaj mi tego nie powiedzieli.

Tamtego dnia po długich rozmowach starszyzna wysłała z maczetami do wioski Minj kilku młodych mężczyzn. W tamtej miejscowości mieszkał ów nauczyciel, który zabił tego drugiego. Pogłoska głosiła, że zabójca i jego rodzina mają w posiadaniu autobusy, którymi wożono ludzi między miastami. W ten sposób zarabiali oni na życie. Młodzi mężczyźni z Kup zaczaili się przy drodze głównej, wsiedli do przypadkowo zatrzymujących się pojazdów, a potem przystawiali maczety do gardeł kierowców. W ten sposób porwali trzy autobusy. Kolejnego dnia do wioski przyjechała policja, ale ich samochody zostały ostrzelane z łuków, a sami policjanci uciekli. Najciekawsze w tej historii jest to, że młodzi mężczyźni porwali nie te autobusy, o których mówiła starszyzna plemienna. Z tego typu historiami misjonarz w Papui-Nowej Gwinei spotyka się niemal na co dzień.

Wyspiarskie państwo

Papua-Nowa Gwinea to państwo w Oceanii. Mieszka tu około 8 mln osób, które należą do ponad 800 różnych plemion. Językami urzędowymi są: angielski, tok pisin, hiri motu, a dodatkowo każde plemię ma swój własny język. Na początku XX wieku Papua-Nowa Gwinea była kolonią brytyjską, a po wybuchu I wojny światowej, również w pewnej części niemiecką. W czasie II wojny światowej wyspy zajęła Japonia, a potem znowu Australia. 16 września 1975 r. kraj ogłosił niepodległość.

Reklama

Większość mieszkańców to chrześcijanie. Do Kościoła katolickiego należy około 25% populacji kraju. W niektórych górskich regionach cywilizacja i chrześcijaństwo istnieją dopiero od kilkudziesięciu lat.

Praca misyjna

Wiele osób w Polsce pyta mnie, po co pojechałem na misje. Odpowiedzią na to pytanie niech będą słowa papieża Franciszka: „(misjonarze) nie są posłani, aby uprawiać prozelityzm, ale by głosić. Chrześcijanin nie uprawia prozelityzmu. (…) Kościół ‹‹wychodzi››, aby wypełnić swoje powołanie do dawania świadectwa o Chrystusie Panu”. Moim głównym zadaniem w Papui-Nowej Gwinei jest zatem dawanie świadectwa, aby Papuasi, widząc moją postawę, zatrzymali się w swoich sprawach i zastanowili nad życiem, śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa. Ma to przemienić ich życie na lepsze. Następnie realizuję kolejne zadania: głoszenie Ewangelii, przygotowanie do sakramentów oraz odwiedzanie parafian w ich chatach oraz wioskach.

Po przybyciu do Papui-Nowej Gwinei i kilkumiesięcznej nauce języka tok pisin, zostałem mianowany proboszczem parafii Koge w Prowincji Simbu. Oprócz stacji głównej mam pod opieką duszpasterską czternaście wiosek dojazdowych. Dodatkowo dojeżdżam do drugiej parafii Yobai, w której aktualnie nie ma księdza. Z Koge do Yobai jedzie się autem przez dżunglę ok. 4 godziny.

Ciężki los kobiety papuaskiej

W tamtejszej kulturze w plemieniu kobieta jest tą, która musi pracować, gotować, troszczyć się o dzieci, świnie oraz męża. Dziewczynki są do tej roli przygotowywane już od dzieciństwa. Do dzisiaj w Papui plemię mężczyzny kupuje kobietę w innym plemieniu. W mojej prowincji cena niewykształconej kobiety wynosi ok. 5 tys. kina. Z tego też powodu bywa ona często traktowana jak rzecz. Niejednokrotnie poznałem na mojej parafii czyjeś żony z połamanymi rękami, nogami bądź wybitymi zębami, ponieważ mężczyzna miał zły humor. Bogatsi mężczyźni mogą sobie kupić kilka kobiet. Jeśli zdarzy się, że kobieta jest odtrącona przez mężczyznę i nie znajdzie nowego męża, często w razie jakiejś niespodziewanej śmierci bądź wypadku w wiosce bywa ona oskarżana o czary. Na terenie mojej parafii w ciągu mojego dotychczasowego tam pobytu torturowano i spalono w ten sposób pięć samotnych staruszek.

Jako misjonarz mówię Papuasom o godności kobiety, o kobiecości Maryi, a także piętnuję publicznie złe traktowanie kobiet. Nie zawsze jest to bezpieczne, ponieważ plemienne zwyczaje bywają wciąż mocniejsze, niż chrześcijaństwo. Bywały przypadki, że sami misjonarze z powodu stawania w obronie kobiet byli oskarżani o czary i groziła im śmierć. Mimo wszystko muszę pamiętać, że ewangelizuję w Papui-Nowej Gwinei moją postawą, a nie tylko słowami. Mimo, że chrześcijaństwo na tej wyspie nie jest długo, sytuacja kobiet polepszyła się, jeśli porównujemy ją z historiami z dawnych lat. Wciąż jednak odbiega ona od ideału. Wystarczy wspomnieć tylko o tym, że ciągle w tym kraju ginie po oskarżeniach o czary i torturach kilkaset kobiet rocznie. Miejmy nadzieję, że dzieło misyjne Kościoła będzie mogło być kontynuowane w Papui-Nowej Gwinei, a tym samym kultura śmierci związana z tym tematem zostanie pokonana.

Jeśli możesz, wesprzyj działania ks. Łukasza, przekazując datek na numer konta Fundacji Pro Spe z dopiskiem „Papua-Nowa Gwinea – ks. Łukasz Hołub”, oraz przez stronę: https://misje.przemyska.pl/misjonarze-pracujacy/ks-lukasz-holub/ . Bardzo wiele zdjęć i relacji można zobaczyć na Instagramie: https://www.instagram.com/misjonarz_w_papui/

2022-11-22 14:17

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Każdy z nas jest misjonarzem

Ks. Mirosław Puchacz

Archiwum CIDD

Ks. Mirosław Puchacz

Są dumni z tego, że są chrześcijanami. Potrafią pokonywać długie dystanse, aby uczestniczyć w Eucharystii – powiedział ks. Mirosław Puchacz o mieszkańcach Papui Nowej Gwinei.

Więcej ...

Jezus chce się dziś z Tobą spotkać i powiedzieć Ci pełne otuchy słowa!

2023-01-07 15:07

Karol Porwich/Niedziela

Rozważania do Ewangelii Mt 5, 13-16.

Więcej ...

Zgłębiają liturgię

2023-02-05 08:23
Podczas spotkanie w małej grupie dzielenia

Katarzyna Krawcewicz

Podczas spotkanie w małej grupie dzielenia

W Łagowie dobiegają końca rekolekcje KODAL, prowadzone przez diecezjalną diakonię liturgiczną Ruchu Światło-Życie.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Jak współpracować z Duchem Świętym?

Wiara

Jak współpracować z Duchem Świętym?

Każdy z nas kradnie i nawet o tym nie wie? VII przykazanie...

Wiara

Każdy z nas kradnie i nawet o tym nie wie? VII przykazanie...

Uskrzydlająca wizja

Wiara

Uskrzydlająca wizja

To cud! Matka Boża go uzdrawia! Świadectwo wstawiennictwa...

Wiara

To cud! Matka Boża go uzdrawia! Świadectwo wstawiennictwa...

Koziegłowy: profanacja figury Matki Bożej Fatimskiej

Kościół

Koziegłowy: profanacja figury Matki Bożej Fatimskiej

Watykan: Polak podsekretarzem Dykasterii ds. Kultu Bożego...

Kościół

Watykan: Polak podsekretarzem Dykasterii ds. Kultu Bożego...

Bydgoszcz: zakaz prowadzenia działalności medialnej dla...

Kościół

Bydgoszcz: zakaz prowadzenia działalności medialnej dla...

Czy w piekle też jest życie wieczne?

Czy w piekle też jest życie wieczne?

5 powodów, dla których warto pójść do spowiedzi

Wiara

5 powodów, dla których warto pójść do spowiedzi